Skocz do zawartości
LM.plWiadomościPrzeżyli nieliczni konińscy Żydzi, zaledwie kilkoro wróciło do rodzinnego miasta

Przeżyli nieliczni konińscy Żydzi, zaledwie kilkoro wróciło do rodzinnego miasta

KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Dodano:
Przeżyli nieliczni konińscy Żydzi, zaledwie kilkoro wróciło do rodzinnego miasta
KONIŃSKIE WSPOMNIENIA

Spośród ponad dwóch tysięcy przedwojennych mieszkańców Konina pochodzenia żydowskiego większość została przez Niemców wymordowana. Wprawdzie jakaś część z nich przeżyła, ale na powrót do rodzinnego miasta zdecydowało się zaledwie kilka osób.

Józef Lewandowski przyjechał do Konina dopiero dwa lata po wojnie i latem 1947 roku spędził tu kilka dni, co opisał później w książce „Cztery dni w Atlantydzie”. Był w naszym mieście jeszcze kilka razy ale zawsze jako gość. Natomiast Maria Leszczyńska-Ejzen razem z mamą wróciły do domu, jak tylko Niemcy opuścili Konin. Dwunastoletnia Marysia poszła do szkoły podstawowej, potem do gimnazjum, ale na studia wyjechała do Warszawy. I już nie wróciła.

Przyjęli serdecznie

W Koninie została tylko jej mama, która zamieszkała w domu przy ulicy Armii Czerwonej (dzisiaj 3 Maja), niedaleko rektyfikacji. Młyny i olejarnia należące przed wojną do jej rodziny (na fot. 1 z lat 90.) zostały upaństwowione, a ich mieszkanie zajęte przez obcych. 42-letnia wtedy Magdalena Leszczyńska-Ejzen zajęła więc z córką wciąż jeszcze wolną oficynę w podwórzu posesji wuja Hermana Leszczyńskiego.

„Przyjaciele sprzed wojny, służba, pracownicy młyna przyjęli mamę nadzwyczaj serdecznie” – napisała po latach jej córka. „Zwracali przechowane rzeczy (np. majster Bonikowski z młyna - skrzynię sreber ukrytych przez babcię Rózię), fotografie, nawet obrazy i serwety. Ktoś przyniósł, wycięty z ram nożem przez Niemców, portret mojej prababki Markowskiej, starej Żydówki w peruce.”

Mezalians z adwokatem

Marysia miała sześć lat (fot. 2 zrobione podczas urodzin), kiedy we wrześniu 1939 wyruszyły z mamą do majątku jej prababci w Poddębicach, a potem dalej do Warszawy w nadziei, że tam nie dojdą Niemcy. „Pamiętam dramatyczną wędrówkę konnym wozem przez Polskę, bombardowanie, oblężenie Warszawy, pierwszą krew i trupy”. Po kapitulacji i powrocie z frontu znalazł ich tam Majer Juda Ejzen, mąż Magdaleny i ojciec Marii.

Historia małżeństwa jej rodziców to też interesujące świadectwo tamtych czasów. Ojciec Majera Judy był bowiem właścicielem zakładu garbarskiego, zamieszkałym niedaleko rynku Garncarskiego (fot. 3: tak wyglądał ich dom przy ul. Mickiewicza 7 w latach 90. XX wieku), dzisiejszego placu Zamkowego, gdzie gnieździła się raczej uboższa część żydowskiej ludności Konina. Mojżesz Abram Ejzen nie był wprawdzie zaliczany do biedoty, bo stać go było na opłacenie czesnego swoim dzieciom na wyższych uczelniach, ale na utrzymanie musiały same zarobić, więc gdzie mu tam było do Leszczyńskich, jednej z najbogatszych konińskich rodzin.

To dlatego Majer Leszczyński chciał zapobiec związkowi córki z Ejzenem i wywiózł ją na rok z Konina. Po powrocie z turystycznych wojaży w 1928 roku Magdalena... wyszła za ukochanego mężczyznę. Widząc upór córki Majer Leszczyński nie stawiał już przeszkód. W końcu przyszły zięć był adwokatem!

Szczęśliwe dzieciństwo w Koninie

Pięć lat później urodziła się ich córka, której dali na imię Maria. W 1939 roku, kiedy miała sześć lat, wybuchła wojna. Tak o tym pisała po latach: „Byłam szczęśliwa przez sześć lat. Było to w moim rodzinnym miasteczku Koninie, gdzie mieszkał ród Leszczyńskich - właścicieli wiatraków, młynów i olejarni, i ród Ejzenów - ludzi bez majątku, którzy sami dochodzili do wszystkiego: lekarzy, prawników, historyków, a nawet wiedeńskich aktorów. Cały świat był jedną wielką radością i latem. (...) Pamiętam sprzed wojny śmierć dziadka Ejzena i jego ortodoksyjny pogrzeb, ślub pod hupą ciotki Miry Leszczyńskiej, pamiętam mieszkania moich krewnych, uroczystości rodzinne (fot. 4 zrobiona podczas jednej z takich uroczystości w latach 30.), szabaty u babci Rózi, jej czarodziejski grający nocnik...”.

We wrześniu 1939 roku uznali, że w zajętym przez Niemców Koninie nie ma już dla nich miejsca i zostali w Warszawie. Zamieszkali w getcie, bo – jak zanotowała Maria – „mój piękny, semicki Ojciec nie nadawał się na aryjską stronę”. Początkowo zajęli duże, wielopokojowe mieszkanie przy ulicy Nowolipki, tuż przy murze getta. Majer Ejzen podjął pracę jako robotnik w młynie, bo na jego utrzymaniu oprócz żony i córki była jeszcze teściowa Róża Leszczyńska i kilka innych osób.

strona 1 z 3
strona 1/3
Przeżyli nieliczni konińscy Żydzi, zaledwie kilkoro wróciło do rodzinnego miasta
Przeżyli nieliczni konińscy Żydzi, zaledwie kilkoro wróciło do rodzinnego miasta
Przeżyli nieliczni konińscy Żydzi, zaledwie kilkoro wróciło do rodzinnego miasta
Przeżyli nieliczni konińscy Żydzi, zaledwie kilkoro wróciło do rodzinnego miasta
Czytaj więcej na temat:Konińskie Wspomnienia, żydowski Konin
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole