Skocz do zawartości
LM.plWiadomościTo był trudny rok dla Banku Żywności. Teraz pomagają Polakom i Ukraińcom

To był trudny rok dla Banku Żywności. Teraz pomagają Polakom i Ukraińcom

Dodano: , Żródło: LM.pl
To był trudny rok dla Banku Żywności. Teraz pomagają Polakom i Ukraińcom
pomoc

Transporty z żywnością, zbiórki produktów i warsztaty kulinarne. Miniony rok był trudny dla Banku Żywności w Koninie. – Okazało się, że mamy rezerwy i możemy wykazać się jeszcze większą aktywnością – mówi prezes Ireneusz Niewiarowski.

Koniński Bank Żywności od momentu wybuchu wojny w Ukrainie pomaga nie tylko Polkom i Polakom.

– 456 ton żywności o wartości 4,5 mln zł. To jest pomoc, która dotarła przez nasz Bank do Ukrainy oraz środowisk przybywających z Ukrainy – mówi Irenesz Niewiarowski. – Będziemy ją kontynuować do momentu, kiedy nie będzie potrzebna – dodaje.

Pomoc sąsiadom zza wschodniej granicy zaczęła się od zbiórki produktów w sklepach. Podczas pierwszej udało się zgromadzić aż 40 ton żywności. Przy jej segregowaniu, pakowaniu i układaniu pracownikom BŻ pomagała jedenastoosobowa rodzina, która przed wojną uciekła z Żytomierza.

– Byli odpowiedzialni za wysyłkę produktów na Ukrainę – mówi Joanna Piekarczyk, dyrektorka Banku Żywności w Koninie. - Po posegregowaniu żywności zbiórkowej, kiedy transporty były uszykowane, senior rodu został u nas zatrudniony na pół roku i pomagał w codziennej działalności – dodaje.

Transporty z Konina cały czas wyjeżdżają do Ukrainy. W tym tygodniu dary, w tym dziesięć palet z żywnością o wartości 30 tys. zł, pojedzie do Czerniowiec. Kilka dni temu paleta produktów wyjechała do Lwowa, a przygotowywany jest wywóz dwudziestu palet, czyli ok. ośmiu ton żywności do Cieszanowa.

- Ten samochód pojedzie do Folkowiska - naszego największego partnera w działaniu na rzecz Ukrainy. Oni podjęli pierwsze działanie polegające na tym, że przygotowywali zupy oraz kanapki i przywozili do kolejki na granicy, która stała na mrozie przez wiele dni. My się z nimi wtedy poznaliśmy i do dzisiaj współpracujemy – mówi Ireneusz Niewiarowski.

- Oni mają stałe punkty w Ukrainie i przygotowują lifeboxy, takie paczki żywnościowe będące wyżywieniem dla rodziny na tydzień. To są podstawowe produkty spożywcze, konserwy, dania jakie można szybko przygotować i batony  energetyczne. Coś co można wziąć w rękę i szybko zjeść, a co daje energię – dodaje Joanna Piekarczyk.

Bank Żywności dostarczał też w ubiegłym roku produkty potrzebne uchodźcom, którzy przyjechali do Konina i okolic. Tylko do „Miejsca Dobra” trafiło ponad 71 ton żywności o wartości powyżej 800 tys. zł. Natomiast pomoc, która trafiła do 96 organizacji pozarządowych pomagających Polakom szacowana jest na prawie 10,2 mln zł i trafiła do ponad 15 tysięcy podopiecznych. Tylko w ramach świątecznej akcji „Pogotowie św. Mikołaja” udało się przygotować ponad dwa tysiące paczek.

– Nie chcieliśmy, żeby były to paczki symboliczne. Trafiły one do osób starszych i samotnych. To miała być wymierna pomoc. W paczkach znajdowały się podstawowe produkty spożywcze, kawa, herbata i słodycze – mówi Joanna Piekarczyk.

Poza zbiórkami i przygotowywaniem paczek, BŻ zorganizował w ubiegłym roku 108 warsztatów, w tym 20 polsko-ukraińskich.

– Służyły one integracji. Podczas warsztatów Koła Gospodyń Wiejskich pokazywały tradycyjne dania, czyli bigos i placek drożdżowy, a panie z Ukrainy pokazywały barszcz ukraiński i pielmieni. Potem był konkurs, a zwycięskie grupy pojechały na wycieczkę do Wrocławia. Po tym naszych warsztatach panie z Ukrainy zaczęły być zapraszane na zebrania KGW, więc efekt został osiągnięty i integracja miała miejsce – mówi Joanna Piekarczyk. – Robiliśmy też warsztaty z niemarnowania żywności – dodaje.

Ten rok to kolejne wyzwania. Podwyżki i galopująca inflacja sprawiają, że coraz trudniej jest pomagać. Jak podkreślają przedstawiciele Banku Żywności w Koninie, jeśli zajdzie taka konieczność to złamią żelazną zasadę dotyczącą niekupowania potrzebnych produktów. Wszystko po to, żeby utrzymać ciągłość dostaw.

Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole