Skocz do zawartości
LM.plWiadomościZaskakujące "Ciche miejsca". Z pogranicza gatunków i regionów

Zaskakujące "Ciche miejsca". Z pogranicza gatunków i regionów

Dodano:
Zaskakujące "Ciche miejsca". Z pogranicza gatunków i regionów
muzyka

"Ciche miejsca" to debiutancki album zespołu Tuleje, który narodził się w Koninie. W składzie jest Gosia Zagajewska – głos, Wojtek Kurek – perkusja i Ksawery Wójciński – kontrabas.

To autorskie opracowanie muzyki ludowej ze wschodniej Wielkopolski, z szacunkiem dla źródłowego materiału, ale czerpiące z jazzu, bluesa i improwizacji. Płyta wydana przez Gusstaff Records i Don’t Sit On My Vinyl w formie cd i winyla, miała premierę koncertową 23 listopada w Warszawie.

Nagranie odbyło się w marcu na terenie Muzeum Okręgowego w Koninie. Nowe formy brzmieniowe powstały na podstawie tradycyjnych melodii zebranych przez muzykologa Krzysztofa Pydyńskiego w serii "Folklor muzyczny z okolic Konina". Na płycie znalazły się pieśni z nowymi słowami i roślinnymi tytułami: Bylina, Dziczka, Witułka, Ruta, Paproć, Grzybnia, Wiśnia, Len. Warstwa słowna to twórczość Gosi Zagajewskiej.

O tym jak powstawała płyta opowiedzieli sami twórcy, czyli Gosia Zagajewska, Ksawery Wójciński z Konina i Wojtek Kurek (online z gór).

Wojtek. - Jeszcze w pandemii odezwałem się do Gosi, żebyśmy coś zrobili a la ludowego. Gosia odpowiedziała, że właśnie pracuje nad tekstami. Zaczęliśmy się wymieniać pomysłami i nagraliśmy ten materiał najpierw w duecie.

Gosia. - Czyli na głos i perkusję. Chodzi o melodie zaczerpnięte ze zbioru Krzysztofa Pydyńskiego, który dostaliśmy od znajomych. Słuchałam tego podczas pandemii. Kilka melodii mi się spodobało. Zainspirowały mnie, pomyślałam, że opowiem swoją historię, swoimi tekstami.

Wojtek. - Gosia napisała super teksty. Są najlepsze.

Gosia. -  Melodie archaiczne, ale teksty współczesne. Chciałam, żeby były abstrakcyjne. Trochę się zajmuję poezją i to był pierwszy projekt, w którym połączyłam ją z muzyką. Tak mnie te melodie zainspirowały. Teksty są dołączone do płyty.

Ksawery. - I nie jest to poezja śpiewana. Tak mi się to spodobało, co robią, że chciałem dołączyć do tego składu. Dlaczego miałbym nie być z Gosią w zespole? Trochę się wcześniej wzbraniałem. W bliskich relacjach nie zawsze komfortowo się pracuje. Ale się odważyłem i zapytałem Gosię i Wojtka czy mogę spróbować. Zgraliśmy pierwszą próbę i okazało się, że to brzmi.

Wojtek. - Jak Gosia powiedziała, że Ksawery chce dołączyć, to zastanawiałem się tylko przez ułamek sekundy. Przecież taki muzyk w zespole to świetne wyjście. I tak powstało trio.

Gosia. -  Nagraliśmy materiał w marcu, na terenie Muzeum Okręgowego w Koninie z naszym serdecznym przyjacielem Rafałem Smolińskim. Byliśmy tam przez trzy dni. Materiał powstawał na bieżąco. Dzięki temu jest żywy, świeży. Potem Wojtek zajął się miksem i to był jego duży wkład w to, jak brzmi ta płyta.

Wojtek. -  Miejsce było trudne akustycznie, ale udało się całkiem sprawnie zmiksować. To były nasze poszukiwania brzmieniowe bo nie wiedzieliśmy do końca, jak chcemy to zrobić. Nie chcieliśmy, żeby to było zbyt ludowe, ani zbyt awangardowe, ale utwory, które interesująco brzmią i skupiają uwagę.

Ksawery. -  Chcieliśmy uniknąć dosłowności, że teraz udajemy muzyków tradycyjnych.

Gosia. -  Chociaż każdy z nas gdzieś tego dotykał. Ksawery od lat gra z Maniuchą, czy w zespole Polmuz. Wojtek jest góralem i ma w rodzinie muzyków ludowych. Mój pradziadek był muzykantem na Mazowszu, ogrywał wesela na akordeonie. Oryginalnym koninianinem jest Ksawery. Ja jestem adoptowana. Wojtek jest u nas jedną nogą.

Wojtek. - Mnie się podoba na to określenie avant folk.

Gosia. - Poszukiwaliśmy brzmienia głosu, każdego instrumentu z osobna i wspólnego zespołowego, a potem jeszcze tego brzmienia na płytę. Nie chcieliśmy się wpisywać w żaden nurt, tylko zrobić coś swojego, oczywiście z szacunkiem do źródła.

Ksawery. -  Kiedy wymyślamy swoje tempa to już jest rodzaj aranżacji i te pieśni zyskują zupełnie nowy wymiar. Można je na nowo odkryć. Usłyszeć te melodie w inny sposób. To są pieśni z okolic Babiaka, Kramska, Osieka. Tam, gdzie Kujawy stykają się z Wielkopolską. To się wszystko miksuje, przenika. Powstaje muzyka pogranicza. Ta praca, którą wykonał Krzysztof Pydyński na tych terenach, powinna być przypominana. To wielka radość, że można to przywrócić.

Gosia. -  W tekstach chodziło o to, aby trochę odejść od tej tradycji i opowiedzieć je po swojemu. Mocno obecna jest tam natura. Żyło się zgodnie z cyklem przyrody. A w to wplatały się ludzkie historie. Też to chciałam poprzeplatać. Ale u mnie jest to bardziej organiczne, cielesne, kobiece. Nie ma narracji, jedynie obrazy.

Ksawery. - Tak powstała osobista opowieść Gosi. Jak z nią śpiewam na scenie to nie zmieniam rodzajnika, np. "czuwałam". Tak to wykonuję i świetnie się z tym czuję. To jest nasze pierwsze, wspólne, przemyślane i w pełni wydane przedsięwzięcie. Jesteśmy razem na płycie i mam nadzieję, że nie po raz ostatni.

Gosia. - Płyta się ukazała z książeczką. Teksty są bowiem odrębnym bytem. Zdjęcie na okładkę robił nam Maciej Sypniewski z Konina. Sesja powstała na podkonińskiej odkrywce. Krajobraz jest więc kosmiczny, postapokaliptyczny. Nie chcieliśmy przy wiejskiej chacie. Teraz materiał, który powstawał pod kątem płyty musi nabrać koncertowego wymiaru. Premiera już była. Zespół Tuleje wyrusza z "Cichymi miejscami" w drogę. 30 listopada zagramy w klubie Aquarium w Bielsku-Białej, a 1 grudnia w krakowskiej Alchemii. 

Fot. Maciej Sypniewski

Zaskakujące
Zaskakujące
Zaskakujące
Zaskakujące
Zaskakujące
Potwierdzenie
Proszę zaznaczyć powyższe pole